Moje osobiste Revoco

fot. Paweł Wyszomirski

W spektaklu “Revoco” zawarłam bardzo osobista historię, która wynikała z mojego odczuwania miejsca, jakie zajmuję w swojej rodzinie od strony matki. Zbudowałam scenę, w której jestem kilkakrotnie wyrzucana z grupy kobiet, z której się wywodzę.  Sama upadając, powoduję upadek kilku innych kobiet z mojej rodziny, którą postrzegam jako nierozłączny system, zbudowany na współzależnościach. Za każdym razem wracam i rzucam się w środek wspólnoty, ufając, że moje kobiety mnie złapią zanim uderzę o ziemię. Mam ogromną potrzebę nie tyle przynależności, co raczej zajmowania miejsca, które z natury jest moje. Kobiety wiedzą, że muszą mnie złapać i robią to, ale bojąc się tego co im sobą przynoszę wyrzucają ponownie. Po ostatnim upadku wszystkich kobiet, wstaję i zabieram je do mojego świata, którym jest taniec. Wszystkie tańczą ze mną. Już się nie boją, a ja czuję, że otaczają mnie moje babki, matki, siostry.

Dla wyjaśnienia dodam, że moja rodzina od strony ojca i matki to rolnicy i robotnicy. Artystka w takim systemie jest czymś obcym, niezrozumiałym, a więc wywołującym lęk. Stąd moje poczucie izolacji, ale  również ogromna potrzeba pokazania im innego wymiaru świata.

Tydzień po premierze, dzwoni do mnie moja mama, która oprócz tego, że mam premierę nic nie wiedziała o spektaklu. Opowiedziała mi swój sen. Jestem w nim małą, bardzo smutną dziewczynką, która pyta ją (matkę) dlaczego nie jest kochana, dlaczego jest ciągle odpychana. I aby być kochaną wręcza mamie marchewkę (mój taniec).

Marchewka… Kilka lat temu ciocia od strony ojca, oglądając mój spektakl „Kobieta, która zamiata las” powiedziała: to jest bardzo ciężka praca. Odpowiedziałam: wiesz ciociu, to jest tak jak z uprawą marchewki, ludzie widzą/kupują to co urosło. Ale tylko my wiemy, że najpierw trzeba zaorać, zasiać, pielęgnować, zebrać w odpowiednim momencie i godnie podać…

Wracając do telefonu mamy. Moja rozmowa, choć trudno nazwać to rozmową, bo mnie zatkało i zapłakało coś ogromnie we mnie, skończyła się tym, że mama powiedziała: a wiec dzwonię do ciebie, żeby ci powiedzieć, że nikt cię nie odrzuca i bardzo cie kocham.

Cokolwiek robimy, działa…

może to być np. taniec…

Anna Haracz