Revoco / Znaleźć własny głos Relacja #13 Mirosława Barana

fot. Paweł Wyszomirski

Znaleźć własny głos

Relacja #13 Mirosława Barana / Revoco

GDAŃSKI FESTIWAL TAŃCA·10 PAŹDZIERNIKA 2017

„Revoco” Teatru Kino Variatino – premierowo zagrane w klubie Żak – to pierwsza tak duża pod względem obsady realizacja liderki formacji Anny Haracz. W próby tej wychodzi zwycięsko: choć może spektakl pozastawia pewien niedosyt, to przedstawienie interesujące, wciągające, subtelne.

„Revoco” Kino Variatino jest właściwie autorskim dziełem założycielki grupy Anny Haracz, która odpowiada tu za pomysł, reżyserię scenografię, światła i kostiumy. Choreografia została przygotowana wspólnie przez tę doświadczoną artystkę i sześć tancerek, które towarzyszą jej na scenie – Sylwię Nosarzewską, Justynę Szczepanik, Natalię Szafrankiewicz, Kalinę Porazińską, Natalię Murawską i Klaudię Janus.

Punktem wyjścia, inspiracją spektaklu było tytułowe słowo, a właściwie jego dwa różne znaczenia. Po łacinie „revoco” znaczy „odwołuję”, a po włosku – „uzdrawiam”. Haracz postanowiła przyjrzeć się uważnie sobie i swoim tancerkom; zanalizować, co w ich zachowaniu i charakterze jest nieświadomie przejęte od innych (przede wszystkim rodziny) i wtedy przyjąć to świadomie lub odrzucić. Jak sama liderka Kino Variatino podkreślała, praca ta ma zatrzeć granice pomiędzy sztuką i terapią.

pastedGraphic.png

Spektakl otwiera wyśmienita scena, w której tancerki, niespiesznie rozświetlane światłem reflektorów, stoją nieruchomo z uniesionymi ramionami. Po dłuższej chwili rozpoczyna się taniec; spokojny, precyzyjny, bardzo zmysłowy (nieprzypadkowo na scenie widzimy same kobiety, z których jedna jest w wyraźnie widocznej ciąży). Ruch w „Revoco” jest budowany z prostych elementów, bez efektownych indywidualnych popisów, organiczny, z wyraźnie widocznymi elementami ruchu codziennego. Liczne nieskomplikowane układy synchroniczne rozbijają się na sola, indywidualne „historie” tancerek, często nerwowe, traumatyczne, rozedrgane – by znów zlać się w łagodny wspólny układ.

Jest w „Revoco” dużo subtelności, intymności znanej z wcześniejszych, mniejszych obsadowo spektakli Kino Variation (jak choćby wyśmienity moment, kiedy tancerki, zebrane obok siebie w świetle punktowego reflektora, powili zaczynają dotykać pleców i ramion partnerek). Są też elementy mocniejsze, bardziej wyraziste, momentami wręcz efekciarskie (jak silne tupanie). Spektakl zamyka wyraźna klamra: tancerki stają w szeregu przed widzami, śpiewają (to ważny element spektaklu), by w końcu spojrzeć publiczności w oczy.

pastedGraphic_1.png

Tańcowi towarzyszy ciekawa, nieco hipnotyczna, choć może momentami zbyt jednostajna muzyka elektroniczna autorstwa Sylwii Nosarzewskiej i Anny Haracz. W spektaklu pojawia się też śpiew samych tancerek. Interesujące kostiumy to krótkie, wełniane sukienki w zgaszonych kolorach. W „Revoco” pojawiają się – i to jedynie w pierwszej części spektaklu – pojedyncze rewizyty: pieńki drewna (po których „wędruje” Nosarzewska) czy biały plecak. Światło budowane jest w konsekwentny sposób, momentami pozostawia scenę w półmroku czy punktowo oświetla grupę tancerek.

Pierwotny zamysł reżyserki – aby „Revoco” było opowieścią o odnajdywaniu w sobie „cudzych” cech – nie jest do końca czytelny. Choć nie musi to być zarzut. Dla mnie jest to bardzo uniwersalna opowieść o poszukiwaniu w sobie wewnętrznej siły, odrzuceniu przeszłości, świadomym definiowaniu się wobec innych.

To pierwszy tak duży (jeśli chodzi o liczbę tancerzy) spektakl Anny Haracz. I liderka Kino Variatino sprawdziła się tu świetnie jako choreograf. Powstało przedstawienie interesujące, przemyślane dopracowane, subtelne, niezwykle estetyczne. Choć pozostawiające widza z lekkim niedosytem. Brakuje mi w „Revoco” choćby jakiegoś przełamania, bardziej wyrazistej dramaturgii czy zmiany tempa. Dziwny jest też fakt, że w tej historii o osobistej, świadomej przemianie, ruch poszczególnych tancerek jest tak mało zindywidualizowany, ich własny język nieco się rozmywa w powracających co chwila sekwencjach grupowych.

Mirosław Baran

tutaj fotorelacja https://www.facebook.com/1409999126…

autor zdjęć: Paweł Wyszomirski