THE WHITE RESONANCE

2015_10_03__07_anna_haracz

Kiedyś napisałam: „Kiedy ból, cierpienie, nieprzyjemne zdarzenia, obecny problem, czy nurtujące pytanie przekładamy na język sztuki transformujemy je często w coś pięknego i wartościowego. Poprzez proces tworzenia, czyli układania choreografii czy budowania struktury improwizacji, doboru czy tworzenie muzyki, wyboru kostiumu i przebiegu dramaturgii odbywa się w umyśle przetwarzanie zdarzeń, towarzyszących im emocji, uczuć, wspomnień. Koncentracja na celu lub temacie z próby na próbę przechodzi w medytację. Dzięki medytacji tworzy się dystans do tematu. A z poziomu dystansu wiele rzeczy wygląda inaczej, zachodzi proces zmiany czyli transformacji.

I o tym jest to solo. O przetwarzaniu słabości w siłę, sysfunkcji w atuty, a biedy w obfitość…

KONCEPT, CHOREOGRAFIA I WYKONANIE: Anna Haracz

MUZYKA: Anna Haracz, tape collage

KOSTIUM: Anna Haracz

video

.

RECENZJA: „The white resonance Anny Haracz prowadzącej trójmiejski teatr niezależny Kino Variatino to z kolei podsumowanie drogi artystycznej od samych jej początków i raczej przyjrzenie się poszczególnym stopniom rozwoju niż ukazanie jednego decydującego momentu. Oto na podłodze widać wyświetloną mandalę. Do wtóru szumu morza tancerka w prostym białym kostiumie i pointach przetacza się po subtelnym rysunku, czyniąc ze swojego ciała wskazówki zegara, odmierzające czas na buddyjskim symbolu cierpliwości. Po dłuższej chwili zacznie dążyć do podniesienia się z podłogi. Wbrew oczekiwaniom widowni jednak nie stanie na pointach, lecz opadnie na akordeon, gdzie zdejmie baletowe obuwie, żegnając się z tą ścieżką kariery jeszcze przed jej rozpoczęciem. Odczuwalne jest wrażenie niezawinionego braku, jak gdyby świat nie przyzwolił na realizację marzenia. W dalszych scenach bohaterka mierzy się z pytaniem o możliwość spełnienia. Uczy się akceptować niedostatek poprzez medytację i pogłębioną praktykę duchową, nie rezygnując jednak z podejmowania kolejnych prób osiągnięcia celu. Dźwiga ciężki akordeon, chwiejnie podążając ścieżką wyznaczoną wąskim strumieniem światła; mimo determinacji mierzenie się ze światem jest ponad siły samotnej performerki. Spektakl nie ma szczęśliwego zakończenia, nie znaczy to jednak, że całkowicie odbiera nadzieję. Z gwałtownie zapalonej lampy bohaterka zdziera abażur złożony z białych foliowych torebek i „szyje” z nich tutu baletową, w której gniewnie przemierza scenę, jakby mówiła, że skoro nie ma nic, to zbuduje swoje marzenia – właśnie z niczego. Ten splot scen akceptacji i buntu rozgrywa się na tle sieci symbolicznych koronkowych serwetek rozpiętej na jednej ze ścian. Cierpliwość konieczna przy szydełkowaniu i precyzja niezbędna do osiągnięcia zaplanowanego wzoru pozwalają na przemianę prostej nici w delikatną, ale trudną do rozerwania ścisłą konstrukcję. Podobnie bohaterka jest w stanie budować swój świat dzięki konsekwencji i staranności, wierząc, że transformacja jest osiągalna, nawet jeśli droga do niej prowadzi przez trudne i męczące zmagania z niewidzialnymi przeciwnościami. Autorka spektaklu wywodzi się z „pokolenia warsztatowego”, czyli grona tych polskich twórców, którzy edukację z zakresu tańca współczesnego zdobywali przede wszystkim na warsztatach organizowanych przy festiwalach i innych wydarzeniach w latach 80. i 90. The White Resonance można oglądać jako historię jednej artystki, można jednak również zastanowić się nad szerszą interpretacją – czy spektakl nie mówi również czegoś ważnego o historii polskiego tańca współczesnego.” Hanna Raszewska O sztuce i oczłowieku